W ramach nadchodzącej nowelizacji postępowania cywilnego, dokonano szeregu zmian w procedurze cywilnej. Zmiany są liczne - jedne mniej, inne bardziej sensowne.
Warto jednak zwrócić uwagę na wewnętrzne sprzeczności, które kryją się w nowelizacji. Z jednej bowiem strony, jako jeden z głównych celów nowelizacji wskazuje się (w uzasadnieniu projektu ustawy) zwiększenie sprawności postępowania cywilnego:
Projekt ma na celu uproszczenie struktury całego postępowania procesowego oraz wprowadzenie rozwiązań, które przyczynią się do usprawnienia i przyspieszenia tego postępowania. Rozpoznawanie spraw cywilnych w postępowaniu cywilnym w ogólności, a nie tylko ich określonego rodzaju, powinno być poddane takim regułom i rozwiązaniom, które umożliwią ich sprawne załatwianie.
Z drugiej nowelizacja wprowadza zmiany, które stoją w wyraźnej sprzeczności z określonymi wyżej celami.
Między innymi, wraz ze zniesieniem postępowania gospodarczego ograniczona zostaje możliwość wydawania rozstrzygnięć merytorycznych na posiedzeniu niejawnym.
Obecnie ciągle jeszcze w postępowaniu gospodarczym możliwe jest wydanie na posiedzeniu niejawnym wyroków: zaocznego, oraz kontradyktoryjnego.
W praktyce wyroki na posiedzeniu niejawnym są wydawane stanowczo zbyt rzadko, żeby znacząco wpłynąć na funkcjonowanie sądownictwa. Niemniej możliwość wydawania wyroków kontradyktoryjnych na posiedzeniu niejawnym jest chyba najbardziej wartościowym elementem postępowania gospodarczego.
W dużej liczbie spraw do rozstrzygnięcia zupełnie wystarczające są dokumenty i pisemne stanowiska stron; nie przesłuchuje się świadków, albo ich przesłuchiwanie jest całkowicie zbędne, podobnie jak osobista obecność stron w sądzie.
Każda taka rozprawa, to stracony czas sędziego, pozostałych pracowników sądu. To mniej czasu, na rozpoznanie innych spraw, to dodatkowe, pozbawione jakiegokolwiek sensu koszty.
Dodatkowo rola rozprawy w życiu społecznym jest w Polsce nikła – nie ma tradycji uczestniczenia w niej publiczności, rozprawa obchodzi jedynie uczestników oraz ewentualnie ich znajomych. Wśród ponad dziesięciu milionów rozpoznawanych przez sądy spraw, jedynie garstka budzi szersze zainteresowanie.
Oczywiście są też argumenty przeciwko takiemu wyrokowaniu – niektórzy uczestnicy postępowania są nieporadni i nie potrafią dobrze formułować żądań w pismach i dopiero rozprawa daje im szansę wyjaśnienia swojego stanowiska. Pewien problem niewątpliwie tu istnieje, ale przecież możliwe byłoby takie ukształtowanie przepisów, aby jak najbardziej zminimalizować opisany problem.
W wielu wypadkach ustna rozprawa ma sens i jest uzasadniona – być może nawet w większości spraw rozpoznawanych przez sądy. Niemniej w bardzo dużej grupie spraw zasada ustności postępowania stanowi ewidentny anachronizm. Nawet jeśli tylko w 5% lub 10% spraw mógłby być wydawany wyrok kontradyktoryjny na posiedzeniu niejawnym, w skali całego sądownictwa mogłaby to być ogromna oszczędność czasu, wysiłku i wydatków.
Niestety nowelizacja stanowi pod tym względem ogromny krok wstecz. Nie dość, że usuwa postępowanie gospodarcze razem z – przynajmniej w teorii dość szeroką – możliwością wydawania wyroków na posiedzeniu niejawnym, to jeszcze pośrednio podnosi wagę rozprawy.
Nowelizacja ogranicza możliwość składania pism procesowych. Jest to pomysł sam w sobie dość kuriozalny i przyszłość pokaże jaką ukształtuje praktykę, ale jest dość prawdopodobne, że znacząco zwiększy rolę oświadczeń składanych przez strony na rozprawie. Wobec niemożności przedstawienia swojego stanowiska w piśmie procesowym, pojawia się naturalne dążenie do tego, aby wygłosić je na rozprawie i domagać się jego dokładnego zaprotokołowania. Pośrednią konsekwencją takiej sytuacji, będzie wydłużenie czasu trwania rozprawy, marnowanie czasu stron, sędziów, protokolantów, a być może także wydłużenie czasu trwania spraw (dłuższa rozprawa w jednej sprawie oznacza mniej czasu na inne rozprawy).
Zamiast więc ograniczać, gdzie tylko to możliwe zasadę ustności, następuje jej rozszerzenie. Co więcej, autorzy nowelizacji nawet się z tym nie kryją, tak uzasadniając ograniczenia możliwości składania pism procesowych:
Praktyka wskazuje na to, że pisma składane są także wtedy, gdy brak zarządzenia przewodniczącego lub postanowienia sądu. Strony często nadużywają tej możliwości, co negatywnie wpływa na tok postępowania i wypacza zasadę ustności na rozprawie.
Można więc się domyślić, że dla autorów nowelizacji zasada ustności stanowi wartość samą w sobie, a tego że w praktyce stoi w wyraźnej sprzeczności z deklarowaną chęcią usprawnienia postępowania, zdają się po prostu nie zauważać.
Więcej o wyrokach na posiedzeniu niejawnym na moim nowym blogu „Poradnik sądowy przedsiębiorcy”.
Opublikował/a bartoszgrykowski