W natłoku rozmaitych zajęć, umknął mi wyrok Trybunału Konstytucyjnego K 41/07 dotyczący przepisów prawa prasowego o sprostowaniu.
Zgodnie z wyrokiem (cytuję za komunikatem prasowym na stronie www.trybunal.gov.pl) za niekonstytucyjne zostały uznane następujące przepisy prawa prasowego:
Art. 31. Na wniosek zainteresowanej osoby fizycznej, prawnej lub innej jednostki organizacyjnej redaktor naczelny redakcji właściwego dziennika lub czasopisma jest obowiązany opublikować bezpłatnie:
1) rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie wiadomości nieprawdziwej lub nieścisłej;
2) rzeczową odpowiedź na stwierdzenie zagrażające dobrom osobistym.
Art. 33. 1. Redaktor naczelny odmówi opublikowania sprostowania lub odpowiedzi, jeżeli:
1) nie odpowiadają wymaganiom określonym w art. 31,
2) zawierają treść karalną lub naruszają dobra osobiste osób trzecich,
3) ich treść lub forma nie jest zgodna z zasadami współżycia społecznego,
4) podważają fakty stwierdzone prawomocnym orzeczeniem.
Art. 46. 1. Kto wbrew obowiązkowi wynikającemu z ustawy uchyla się od opublikowania sprostowania lub odpowiedzi, o których mowa w art. 31, albo publikuje takie sprostowanie lub odpowiedź wbrew warunkom określonym w ustawie
- podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
2. Jeżeli pokrzywdzonym jest osoba fizyczna, ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.
Jeśli chodzi o motywy rozstrzygnięcia to są następujące:
W ocenie Trybunału Konstytucyjnego ustawodawca nie określił kryteriów pozwalających na rozróżnienie pojęć sprostowania i odpowiedzi oraz nie sprecyzował tzw. przesłanek obligatoryjnej odmowy publikacji sprostowania prasowego.
W konsekwencji nie da się w sposób precyzyjny, jednoznaczny i niebudzący wątpliwości określić, jakie zachowanie się (działanie lub zaniechanie) jest zabronione, a więc co w istocie stanowi czyn zabroniony pod groźbą kary.
Co do samego rozstrzygnięcia. Z jednej strony mogę mu tylko przyklasnąć, bo osobiście (zawodowo bywa różnie
)nie należę do fanów przepisów prawa prasowego. Nie ulega wątpliwości, że cała ta ustawa zupełnie nie przystaje do współczesności. “Mentalnie” ta ustawa jest zakorzeniona w zupełnie innych realiach (żeby zacytować fragment jednego z moich ulubionych – art. 10 – Zadaniem dziennikarza jest służba społeczeństwu i państwu - jak gdyby każdy dziennikarz był bez mała jakimś urzędnikiem).
Z drugiej strony, wyrok wydaje się trochę przesadzony. Sama instytucja sprostowania jakąś tam wagę jednak posiada, stanowi jeden z elementów obrony przed dziennikarską nierzetelnością. Tymczasem Trybunał oprócz zlikwidowania sankcji karnej (jak najbardziej zasadnie) stwierdził też niezgodność z konstytucją samych przepisów o sprostowaniu, co już wydaje mi się pewną przesadą. Nie są jakoś szczególnie doskonałe, ale w momencie, gdy za ich naruszenie nie grozi już wyrok karny, nie wydaje mi się, żeby szczególnie naruszały przepisy konstytucji i wystarczyłoby uchylenie jedynie 46.
Poza tym najważniejsze i podstawowe w tym zakresie byłoby uchwalenie zupełnie nowej ustawy (bo w starej jest zbyt wiele do poprawy), ale to już niestety nie jest rolą Trybunału…
Opublikował/a bartoszgrykowski