Umowy w internecie – obowiązki przedsiębiorcy (4) – Podsumowanie

Prowadzenie działalności z wykorzystaniem internetu wiąże się z koniecznością podawania kontrahentowi bardzo wielu rozmaitych informacji. Obowiązek informacyjny określony w trzech podstawowych aktach prawnych:

- kodeksie cywilnym (dotyczący obrotu B2B i B2C);

- ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną (dotyczący obrotu B2B i B2C);

- ustawie o ochronie niektórych praw konsumentów (dotyczący obrotu B2C);

został ujęty bardzo szeroko, a poszczególne branże podlegają jeszcze dodatkowym obowiązkom.

Nie dość, że ilość koniecznych do zaprezentowania danych jest bardzo duża, to jeszcze obowiązki wynikające z poszczególnych ustaw krzyżują się wzajemnie. Brak uporządkowania tej materii w jednym akcie prawnym na pewno nie ułatwia ich przestrzegania.

Do tego należy dodać brak jakiegokolwiek zróżnicowania. Podstawowe obowiązki są takie same niezależnie od skali i wagi zawieranych umów. Zupełnie pomija się to, że wiele, o ile nie większość umów zawieranych drogą elektroniczną przypomina bardziej zakupy w supermarkecie, niż skomplikowane, rozbudowane transakcje.

Do tego dochodzi niewielkie w praktyce ryzyko poniesienia odpowiedzialności za niepodanie większości informacji (tam, gdzie nie są one zaostrzone sankcją karną). Dla wielu przedsiębiorców to ryzyko można uznać za nieistotne, wręcz pomijalne.

W praktyce prowadzi to do sytuacji, w której wymagane informacje są umieszczane jedynie pro forma.

Klienci najczęściej – czy to z braku świadomości, czy potrzeby, czy po prostu czasu (w końcu większość umów elektronicznych dotyczy kwestii prostych i o niewielkiego wartości) – nie zwracają na nie najmniejszej uwagi. I trudno im się dziwić, wielu klientów nie czyta umów kredytowych na setki tysięcy złotych, trudno oczekiwać, że będą się zapoznawali z wielostronnicowymi regulaminami po to, żeby kupić kosmetyk, czy książkę za 20 złotych.

Oczywiście, kiedy dojdzie do sporu treść regulaminu i informacji na stronie może się okazać decydująca.

Ciężko przewidywać, jak będą się rozwijały przepisy, ale stan obecny nie napawa optymizmem. Niestety w ustawodawstwie widać więcej ideologii niż sensu. Założenie, jakie można wyczytać z przepisów jest takie: świadczenie usług drogą elektroniczną, za pośrednictwem internetu = ogromne zagrożenia = konieczna jest mocna ochrona (nieporadnych) klientów. A to, że to założenie nie ma często wielkiego sensu, bo najczęściej przez internet załatwiamy sprawy trywialne – kupujemy płyty, książki, zdjęcia – a umowa zawarta w lombardzie, czy na targowisku wiąże się z o wiele większymi zagrożeniami, to zupełnie inna sprawa.

Można sobie też wyobrazić, że bardzo rozbudowany obowiązek informacyjny może utrudniać sprawne świadczenie usługi, albo stanie się jeszcze większą fikcją, niż jest obecnie, np. w przypadku usług świadczonych za pomocą urządzeń mobilnych.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.